Kompostownik z palet da się zbudować w jeden dzień, bez stolarskiego zaplecza i bez dużych kosztów. Najważniejsze jest jedno: stabilna konstrukcja z odpowiednią wentylacją, bo to ona decyduje, czy odpady będą się rozkładały szybko, czy zaczną gnić i śmierdzieć. Palety sprawdzają się tu bardzo dobrze, bo są mocne, łatwo dostępne i od razu tworzą ściany z przerwami na dopływ powietrza. Dobrze zrobiony kompostownik nie musi wyglądać prowizorycznie. Jeśli od razu zaplanuje się miejsce, wymiary i sposób otwierania, będzie wygodny w użytkowaniu przez lata.
Gdzie ustawić kompostownik i jaką wielkość wybrać
Miejsce ma większe znaczenie, niż zwykle się zakłada. Kompostownik nie powinien stać ani w pełnym słońcu przez cały dzień, ani w głębokim cieniu pod gęstymi drzewami. Najlepiej sprawdza się stanowisko lekko osłonięte, z dostępem do wilgoci i z wygodnym dojściem taczką lub wiadrem. Jeśli trzeba będzie codziennie obchodzić pół ogrodu, odpady zaczną lądować gdzie indziej.
Podłoże powinno być naturalne, czyli ziemia, a nie kostka brukowa czy beton. Kompost musi mieć kontakt z gruntem, bo wtedy łatwiej wchodzą do niego dżdżownice i mikroorganizmy przyspieszające rozkład. Dodatkowo nadmiar wilgoci może swobodnie odpływać. Na bardzo mokrym terenie warto podsypać dół cienką warstwą gałęzi albo grubszego żwiru, żeby nie robiło się błoto.
Najpraktyczniejszy rozmiar dla przydomowego ogrodu to komora o boku około 100-120 cm i wysokości około 80-120 cm. Mniejszy kompostownik szybciej przesycha i trudniej utrzymuje temperaturę wewnątrz. Z kolei zbyt duży bywa niewygodny przy przerzucaniu. Jeśli w ogrodzie jest dużo trawy, liści i resztek roślinnych, warto od razu zrobić model dwukomorowy. Jedna komora pracuje, druga dojrzewa.
Jeśli działka jest mała, lepiej postawić kompostownik przy granicy ogrodu, ale nie wciskać go w najdalszy kąt. W praktyce najwygodniej działa wtedy, gdy dojście zajmuje kilkanaście sekund, a nie kilka minut.
Jakie palety i materiały przygotować
Do budowy najlepiej nadają się palety drewniane w dobrym stanie, bez złamanych desek i bez śladów pleśni. Nie warto brać pierwszych lepszych sztuk spod magazynu, jeśli nie wiadomo, czym były nasączone albo co na nich przewożono. Bezpieczniej wybierać palety oznaczone symbolem HT, czyli poddane obróbce cieplnej. Takie palety nie były fumigowane szkodliwymi środkami chemicznymi.
Najprostszy kompostownik powstaje z 4 palet: trzy tworzą boki i tył, a czwarta front. Front można zamocować na stałe, ale dużo wygodniejsze jest rozwiązanie z otwieraną lub częściowo demontowaną przednią ścianą. Przy wybieraniu gotowego kompostu to robi ogromną różnicę, bo nie trzeba wybierać zawartości od góry szpadlem na wyciągniętych rękach.
- 4 palety o zbliżonym wymiarze, najlepiej euro lub podobne,
- wkręty do drewna 60-80 mm,
- kątowniki metalowe do usztywnienia narożników,
- wkrętarka, młotek, poziomica, miarka,
- 2 zawiasy i haczyk, jeśli front ma się otwierać,
- opcjonalnie siatka o drobnych oczkach do wyłożenia środka,
- impregnat do drewna do zastosowań zewnętrznych, jeśli drewno jest surowe.
Siatka nie jest obowiązkowa, ale przydaje się wtedy, gdy deski w paletach mają szerokie prześwity i materiał będzie się wysypywał bokami. Nie ma sensu wykładać nią całej konstrukcji szczelnie jak skrzyni. Kompost potrzebuje powietrza. Wystarczy zabezpieczyć największe przerwy.
Montaż kompostownika krok po kroku
Składanie konstrukcji najlepiej zrobić od razu w miejscu docelowym. Gotowy kompostownik z palet jest ciężki i niewygodny do przenoszenia. Przed montażem warto wyrównać teren i usunąć darń tylko w takim stopniu, by palety stały stabilnie. Nie trzeba robić idealnie gładkiej powierzchni jak pod taras, ale przechyły szybko wychodzą przy skręcaniu narożników.
- Ustawić trzy palety w kształt litery U: tył i dwa boki. Sprawdzić pion i równe odstępy.
- Połączyć narożniki wkrętami oraz dodatkowo usztywnić je kątownikami od wewnętrznej strony.
- Przymierzyć front. Jeśli ma być stały, przykręcić go tak samo jak pozostałe ściany. Jeśli ma się otwierać, zamocować go na zawiasach z jednej strony albo zrobić front wsuwany z luźnych desek.
- Sprawdzić stabilność całej konstrukcji. Jeśli palety mają luzy, dołożyć poprzeczne listwy wzmacniające.
- W razie potrzeby wyłożyć wnętrze siatką w miejscach dużych prześwitów.
- Na dnie ułożyć pierwszą warstwę z grubszego materiału: drobne gałęzie, pocięte łodygi, patyki. To poprawi napowietrzenie od samego początku.
Na samych gwoździach lepiej nie opierać całej konstrukcji. Wkręty trzymają pewniej, a po sezonie łatwiej coś poprawić lub rozbudować. Jeśli kompostownik stoi w miejscu narażonym na podmuchy wiatru albo ziemia jest nierówna, można dodatkowo przytwierdzić boki do wbitych w grunt palików.
Front otwierany czy demontowany
Najwygodniejszy w codziennym użyciu jest front częściowo zdejmowany. Zamiast jednej pełnej palety można zamocować po bokach prowadnice z listew i wsunąć w nie 2-3 poziome deski. Kiedy kompost dojrzewa, front jest zamknięty. Gdy przychodzi czas na przerzucanie albo wybieranie gotowego materiału, wystarczy wyjąć jedną deskę lub wszystkie.
Pełna paleta na zawiasach też działa dobrze, ale potrzebuje miejsca do otwierania. Jeśli kompostownik stoi blisko płotu albo krzewów, skrzydło może przeszkadzać. Do tego pełny front z czasem staje się ciężki, zwłaszcza gdy drewno nasiąknie wodą.
Wersja demontowana ma jeszcze jedną zaletę: łatwiej kontrolować wysokość załadunku. Na początku wystarczą dwie deski, a gdy pryzma rośnie, można dołożyć kolejną. To praktyczne zwłaszcza przy sezonowym nadmiarze skoszonej trawy i liści.
Jeśli kompostownik ma wyglądać schludniej, przednie deski warto przyciąć do jednakowej długości i oszlifować krawędzie. Nie wpływa to na działanie, ale poprawia wygodę i zmniejsza ryzyko drzazg.
Czy robić pokrywę
Pokrywa nie jest obowiązkowa, ale w wielu ogrodach się przydaje. Chroni przed nadmiernym zalaniem podczas długich opadów i ogranicza rozwiewanie lekkiego materiału, na przykład suchych liści. Nie powinna jednak zamykać kompostownika szczelnie. Rozkład potrzebuje dostępu powietrza.
Najprostsza pokrywa to lekka rama z desek obita kilkoma listwami albo stara płyta, która leży luzem na górze. Dobrze, jeśli da się ją łatwo zdjąć jedną ręką. Ciężka klapa szybko zaczyna przeszkadzać, a wtedy przestaje się jej używać.
W miejscach bardzo suchych pokrywa pomaga utrzymać wilgotność. W miejscach osłoniętych i wilgotnych można z niej zrezygnować. Zamiast tego wystarczy przykryć wierzch warstwą słomy, kartonu lub starym kawałkiem jutowej tkaniny.
Nie ma sensu montować dachu jak nad drewutnią. Kompostownik ma pracować, a nie być meblem ogrodowym. Im prostsza forma, tym łatwiejsza obsługa.
Jak napełniać kompostownik, żeby kompost naprawdę się robił
Sama skrzynia z palet nie załatwia sprawy. O jakości kompostu decyduje to, co trafia do środka i w jakich proporcjach. Najczęstszy błąd to wrzucanie samej mokrej trawy. Taka masa zbija się, odcina dopływ tlenu i zaczyna fermentować zamiast kompostować. Efekt jest prosty do rozpoznania: ciężki, kwaśny zapach i maź zamiast sypkiego materiału.
Trzeba mieszać materiał „zielony” i „brązowy”. Zielony daje wilgoć i azot, brązowy zapewnia strukturę i węgiel. Dzięki temu pryzma pracuje równomiernie i szybciej się nagrzewa. Każdą świeżą warstwę trawy dobrze jest przełożyć suchymi liśćmi, rozdrobnionymi gałązkami, tekturą bez nadruków albo słomą.
Co wrzucać, a czego unikać
Do kompostownika bez problemu trafiają resztki warzyw i owoców, fusy z kawy i herbaty, skoszona trawa, liście, chwasty bez nasion, rozdrobnione gałązki, trociny z nieimpregnowanego drewna i zeschnięte części roślin. Drobniejsze kawałki rozkładają się szybciej, więc grubszy materiał warto pociąć sekatorem lub rozdrobnić.
Nie powinno się wrzucać mięsa, kości, tłuszczu, odchodów zwierząt mięsożernych, dużych ilości pieczywa ani resztek gotowanych potraw. Taki materiał przyciąga gryzonie i powoduje nieprzyjemny zapach. Problemem bywają też chore rośliny i chwasty z dojrzałymi nasionami. Jeśli pryzma nie osiąga wysokiej temperatury, choroby i nasiona mogą przetrwać.
Popiół drzewny można dodawać, ale oszczędnie. W małych ilościach wzbogaca kompost, w dużych podnosi pH i hamuje procesy rozkładu. Podobnie z trocinami i kartonem: są przydatne, ale wrzucone bez dodatku wilgotnego materiału przesuszą całość.
Dobrze działa zasada warstw, ale bez przesady co do „idealnych” proporcji. W praktyce chodzi o to, żeby masa była wilgotna jak odciśnięta gąbka i miała luźną strukturę. Jeśli po kilku dniach pryzma jest zbita i śliska, trzeba dodać suchego, grubszego materiału.
Skoszona trawa wrzucana grubą warstwą niemal zawsze robi kłopot. Lepiej sypać ją cienko i mieszać z liśćmi albo pociętymi łodygami.
Jak dbać o kompostownik po złożeniu
Najważniejsze są trzy rzeczy: wilgotność, powietrze i czas. Kompost nie może być ani zalany, ani wysuszony na wiór. Gdy materiał jest za suchy, rozkład wyraźnie zwalnia. Gdy jest za mokry, pojawia się beztlenowy zapach. W czasie upałów warto od czasu do czasu polać pryzmę wodą, najlepiej przy okazji dokładania nowego materiału.
Przerzucanie przyspiesza dojrzewanie, bo napowietrza środek i miesza warstwy. W małym kompostowniku dobrze zrobić to co 4-8 tygodni, zależnie od zawartości. Nie trzeba przekopywać wszystkiego co tydzień. Wystarczy raz na jakiś czas rozluźnić środek widłami i przenieść materiał z góry niżej lub do drugiej komory, jeśli taka jest dostępna.
Jeśli z kompostownika zaczyna nieprzyjemnie pachnieć, przyczyna zwykle jest prosta: za mokro, za mało powietrza albo za dużo jednego rodzaju odpadów. Wtedy nie trzeba stosować żadnych „aktywatorów” z reklam. Znacznie skuteczniejsze jest dodanie suchych liści, rozdrobnionych gałązek i wymieszanie zawartości.
Gotowy kompost poznaje się po wyglądzie i zapachu. Ma ciemny kolor, ziemistą woń i sypką strukturę. Nie powinno być w nim wyraźnie rozpoznawalnych resztek kuchennych. W zależności od warunków trwa to zwykle od 6 do 12 miesięcy. Szybciej dzieje się to przy regularnym mieszaniu i dobrze zbilansowanym wsadzie.
Najczęstsze błędy przy budowie kompostownika z palet
Pierwszy błąd to ustawienie konstrukcji na betonie albo płytach. Taki kompostownik może wyglądać porządnie, ale działa gorzej, bo odcina dostęp organizmom z gleby i zatrzymuje wilgoć tam, gdzie nie trzeba. Drugi błąd to zbyt szczelne zabudowanie ścian. Kompostownik nie jest pojemnikiem na odpady zmieszane. Bez przewiewu zaczyna się kiszenie.
Problemem bywa też słaba stabilność. Jeśli palety są tylko „związane” drutem albo oparte jedna o drugą, po kilku miesiącach nacisk materiału rozepchnie ściany. Dlatego narożniki trzeba skręcić solidnie, najlepiej wkrętami i kątownikami. To zajmuje kilka minut dłużej, ale oszczędza późniejszego poprawiania.
Wiele osób przesadza też z impregnatem wewnątrz skrzyni. Zewnętrzne zabezpieczenie drewna ma sens, szczególnie od strony deszczu, ale wnętrza nie trzeba zalewać chemią. Kompost to środowisko biologicznie aktywne, więc lepiej ograniczyć preparaty do minimum i wybierać te przeznaczone do kontaktu z otoczeniem ogrodowym.
Ostatni częsty błąd to budowa zbyt małej komory „na próbę”. Początkowo wydaje się wystarczająca, a po dwóch koszeniach i jesiennym grabieniu liści okazuje się za ciasna. Jeśli miejsce na działce pozwala, od razu lepiej zrobić porządny kompostownik z czterech pełnych palet albo nawet układ dwukomorowy.
