Czy tuje są szkodliwe – wpływ na zdrowie

Budzą skrajne emocje, kiedy pada pytanie, czy tuje są szkodliwe dla zdrowia. Jedni sadzą je w rzędach jak zielony mur, inni omijają szerokim łukiem, bo „trujące” i „alergizujące”. Warto to uporządkować: tuje rzeczywiście zawierają substancje toksyczne, ale ich realny wpływ na zdrowie zależy od kontaktu, ilości i wrażliwości konkretnej osoby. W praktyce tuje mogą tworzyć bezpieczne żywopłoty, o ile zna się kilka prostych zasad. Poniżej zebrano najważniejsze informacje o tym, jak tuje oddziałują na zdrowie ludzi i zwierząt, bez straszenia, ale i bez zamiatania ryzyka pod dywan.

Skład chemiczny tui i gdzie kryje się toksyczność

Tuje, czyli gatunki z rodzaju Thuja (głównie Thuja occidentalis – żywotnik zachodni), gromadzą w sobie olejki eteryczne, z których najważniejszy jest tujon. To właśnie on odpowiada za „złą sławę” tych drzew.

Tujon zalicza się do związków neurotoksycznych – w dużych dawkach może podrażniać układ nerwowy, wywoływać bóle głowy, nudności, a nawet drgawki. Problem w tym, że wiele osób traktuje tę informację zero-jedynkowo: tujon = trucizna = tuje są skrajnie niebezpieczne. W ogrodzie sytuacja wygląda inaczej.

Najwięcej tujonu zawierają świeże gałązki i szyszki, szczególnie rozcierane lub uszkadzane. Zawartość tej substancji różni się między odmianami i zależy od warunków uprawy, ale w typowym ogrodzie ekspozycja na tujon ogranicza się zwykle do krótkotrwałego kontaktu przy cięciu lub formowaniu żywopłotu.

W normalnym użytkowaniu ogrodu tuje nie stanowią poważnego zagrożenia toksykologicznego, o ile nikt ich nie zjada ani nie stosuje w formie domowych „leczniczych” nalewek lub naparów.

Ryzyko wzrasta wtedy, gdy tuje traktowane są jak surowiec zielarski – i to bez wiedzy o dawkowaniu. Sporadyczne przyłożenie ręki do gałązek podczas grabienia czy przycinania nie powoduje zatrucia u zdrowej osoby.

Kontakt ze skórą i alergie – kiedy tuje naprawdę dokuczają

Dla większości osób dotykanie tui podczas prac ogrodowych nie kończy się niczym niepokojącym. Jednak u wrażliwych osób pojawia się kontaktowe zapalenie skóry lub objawy alergii.

Podrażnienia skóry a wrażliwość osobnicza

Olejki eteryczne zawarte w łuskach i gałązkach mogą działać drażniąco. Po dłuższym cięciu żywopłotu zdarzają się:

  • zaczerwienienie skóry dłoni i przedramion,
  • drobna, swędząca wysypka,
  • uczucie „pieczenia” skóry w miejscach długiego kontaktu z gałązkami.

Najczęściej problem dotyczy osób o skórze wrażliwej, z AZS lub wcześniejszą historią alergii kontaktowych. Proste rękawice ogrodnicze i odzież z długim rękawem zwykle całkowicie rozwiązują ten kłopot.

Alergie wziewne – pyłek i zapach tui

Tuje zaliczają się do roślin wiatropylnych, więc wytwarzają pyłek. W porównaniu z brzozą, trawami czy leszczyną, pylenie tui rzadko jest główną przyczyną sezonowego kataru siennego, ale u alergików zdarza się reakcja na mieszankę alergenów z ogrodu, w której tuja „dokłada swoją cegiełkę”.

Inny temat to zapach olejków eterycznych, szczególnie intensywny przy cięciu dużych żywopłotów w ciepły dzień. U osób z nadreaktywnością oskrzeli, astmą lub migrenami może pojawić się:

  • ból głowy,
  • drażnienie błon śluzowych nosa,
  • kaszel lub uczucie „duszności” przy długim przebywaniu bardzo blisko przycinanych tui.

Nie jest to klasyczna alergia, tylko reakcja na wysokie stężenie lotnych związków w powietrzu. Pomaga prosta rzecz: cięcie żywopłotu w pochmurny, chłodniejszy dzień, robienie przerw i unikanie pracy „z nosem w krzakach” przez godzinę bez oddechu.

Tuje a dzieci – na co trzeba uważać

Najwięcej obaw dotyczy małych dzieci biegających po ogrodzie. Tu znowu warto oddzielić fakty od krążących po forach miejskich legend.

Ryzyko zatrucia po zjedzeniu gałązek

Realne zagrożenie dla dziecka pojawia się głównie przy spożyciu części rośliny. Małe dzieci potrafią wziąć do buzi niemal wszystko – także zielone gałązki czy szyszki z żywopłotu. Zawarty w tui tujon i inne związki mogą wywołać:

  • nudności, ból brzucha, wymioty,
  • biegunkę,
  • w skrajnych przypadkach – objawy neurologiczne (senność, pobudzenie, zawroty głowy).

Takie przypadki są rzadkie, ale nie warto ich lekceważyć. W razie podejrzenia, że dziecko zjadło większy fragment tui, lepiej skontaktować się z lekarzem lub ośrodkiem zatruć, zwłaszcza jeśli pojawią się jakiekolwiek objawy ze strony przewodu pokarmowego czy zachowania.

Najważniejsze zabezpieczenie dzieci przed szkodliwym wpływem tui to prosta zasada: „zielonych gałązek się nie je”, powtarzana tak samo, jak w przypadku muchomorów czy nieznanych jagód.

Plac zabaw tuż przy żywopłocie – dobry pomysł?

Sam fakt, że huśtawka stoi obok szpaleru tui, nie jest powodem do paniki. Warto jednak unikać sytuacji, w której dzieci regularnie wspinają się po żywopłocie, łamią gałęzie, rozcierają je w rękach i potem bez mycia dłoni jedzą przekąski. To typowy scenariusz, przy którym rośnie ryzyko podrażnienia skóry i połknięcia fragmentów rośliny.

Bezpiecznym rozwiązaniem jest pozostawienie niewielkiego dystansu między zwartą ścianą żywopłotu a strefą zabawy – tak, aby tuje pełniły rolę tła, a nie „toru przeszkód”.

Wpływ tui na zwierzęta domowe i gospodarskie

Domowe zwierzęta rzadko traktują tuje jak przysmak, ale przypadki podgryzania młodych roślin się zdarzają, szczególnie u psów i kóz.

Psy i koty w ogrodzie z tujami

Psy najczęściej ograniczają się do obsikiwania tui, co bardziej szkodzi roślinom niż im samym. Problem może pojawić się, gdy młody, ciekawski pies zaczyna gryźć gałązki. Przy większej ilości połkniętego materiału roślinnego mogą pojawić się wymioty, biegunka i osłabienie. Zwykle kończy się na jednorazowym epizodzie i wizycie u weterynarza, ale lepiej do tego nie dopuszczać.

Koty raczej nie interesują się tujami jako „zieleniną do podgryzania”. Dla nich większe znaczenie ma ewentualna obecność środków ochrony roślin lub nawozów na żywopłocie niż sama roślina.

Zwierzęta gospodarskie

Dla kóz czy owiec świeże gałązki tui mogą być kuszącą, zieloną przekąską. W ich przypadku toksyny zawarte w roślinie mogą zadziałać silniej, szczególnie jeśli zwierzęta mają stały dostęp do większych ilości przyciętych gałęzi. Z tego powodu nie stosuje się tui jako paszy ani „dokarmiania z przycinki”.

Tuje a jakość powietrza i środowisko przy domu

Często pojawia się pytanie, czy żywopłot z tui „truje powietrze” wokół domu. Odpowiedź jest mniej dramatyczna, niż sugerują niektóre artykuły.

Tuje wydzielają do powietrza lotne związki organiczne (m.in. monoterpeny), które nadają im charakterystyczny zapach. W otwartej przestrzeni ogrodu stężenie tych substancji jest niskie i szybko rozpraszane przez wiatr. Mogą one działać drażniąco tylko w sytuacjach skrajnych, np. przy bardzo gęstej nasadzie tuż pod oknem, w bezwietrzne, upalne dni, u osób szczególnie wrażliwych.

Tuje nie „zatruwają” powietrza w ogrodzie, a ich wpływ na jakość powietrza jest nieporównywalnie mniejszy niż ruch samochodowy czy dym z kominów.

Z drugiej strony gęste nasadzenia tui mogą ograniczać ruch powietrza i sprzyjać zaleganiu wilgoci. To już pośrednio wpływa na zdrowie, bo wilgotne, zacienione zakątki sprzyjają rozwojowi pleśni i grzybów na innych elementach ogrodu czy na elewacji domu. Warto więc unikać zupełnie „nieprzewiewnych” zielonych ścian, szczególnie w ciasnych, północnych zaułkach.

Bezpieczne sadzenie i pielęgnacja tui w praktyce

Jeśli tuje mają pozostać w ogrodzie – a w wielu ogrodach pełnią przydatną rolę – można bardzo łatwo ograniczyć ich potencjalny negatywny wpływ.

Proste zasady pracy przy cięciu i formowaniu

Przy przycinaniu tui warto trzymać się kilku nawyków:

  • zawsze używać rękawic ogrodniczych,
  • unikać przecierania oczu dłonią ubrudzoną sokiem z gałązek,
  • po pracy umyć dokładnie ręce i przedramiona,
  • osoby z astmą lub migreną niech omijają intensywne cięcie w upalne, bezwietrzne dni.

Te proste kroki zwykle wystarczają, by kontakt z tujami nie dawał o sobie znać na skórze czy w drogach oddechowych.

Mądre rozmieszczenie nasadzeń

Przy planowaniu ogrodu dobrze uwzględnić kilka kwestii:

  • nie sadzić gęstej ściany tui tuż przy tarasie, gdzie spędza się wiele godzin,
  • zachować dystans między zwartym żywopłotem a miejscem zabaw dzieci,
  • nie tworzyć „zielonych szyb” blokujących całkowicie przepływ powietrza przy północnych ścianach budynku.

W ogrodzie z dziećmi i zwierzętami lepiej celować w żywopłoty wielogatunkowe – tuja może być elementem, ale nie jedyną rośliną w długim rzędzie. Zmniejsza to monotonność, poprawia bioróżnorodność i rozprasza ewentualne ryzyka zdrowotne związane z jednym gatunkiem.

Kiedy lepiej zrezygnować z tui lub je ograniczyć

Mimo że dla większości osób tuje nie stanowią istotnego zagrożenia zdrowotnego, są sytuacje, w których sensowniej poszukać alternatywy.

Lepiej unikać dużych nasadzeń tui, gdy w domu mieszkają:

  • osoby z silnymi, potwierdzonymi alergiami na pyłki drzew iglastych,
  • małe dzieci, które mają zwyczaj zjadania liści, ziemi, gałązek – i trudno to opanować,
  • zwierzęta gospodarskie (kozy, owce), które miały już epizody zatruć po zjedzeniu iglaków.

W takich przypadkach bezpieczniej sprawdzają się inne drzewa i krzewy ozdobne, np. ligustr w odmianach nieowocujących, grab, dereń, pęcherznica czy mieszane żywopłoty z liściastych gatunków. W wielu ogrodach wystarczy jednak ograniczenie liczby tui i rozsądne rozmieszczenie, zamiast całkowitej rezygnacji.

Podsumowując praktycznie: tuje same w sobie nie są „zielonym azbestem” ani rośliną, którą trzeba natychmiast wyrwać z każdego ogrodu. Zawierają toksyczne związki i mogą uczulać, ale przy rozsądnym podejściu, podstawowych środkach ostrożności i przemyślanym rozmieszczeniu stają się raczej neutralnym tłem niż realnym zagrożeniem dla zdrowia domowników.